Pogoda nie dawała 100% szans ale była nadzieja, na lepsze latanie niż na Czeszce. Pogoda była ładna ale na samej Cernej czarne turbulentne cumulusy. W powietrzu tylko 3 tandemy, które sporo czasu latały na uszach. Lądowanie pod wiatr bez normalnego podejścia zakończyło się sukcesem tylko dla jednego. (ostre duszenie przy samym końcu podejścia) Pozostałe wylądowały przed drogą, z czego jeden w samym rowie, a glajt spadł na stare suche drzewo. Super szczęście, że się nic nie podarło.
Wiatr w poprzek górą wschód, dołem zachód. Dolny podobno efektem burzy na Śnieżce. Koniec końców pojechaliśmy do domu i całe szczęście bo zaczęło padać.
Burze przeszły w Jodłowniku, w Świdnicy, a w Mieroszowie też zaczęło się nieźle zbierać, ale jak się rozwinęło już nie widzieliśmy.
W sumie dzień pozytywny, bo potrafiliśmy podjąć słuszną i prawidłową decyzję, mimo, że latać się chciało bardzo.